Heniek 2010 cz.2 ostatnia

H1
To już ostatni wpis z open’era. Wiem, że mało, ale jakoś mniej w tym roku skupiałem się na fotografowaniu.
H2
H3
H4
H5
Koleś wygrał open’era tą koszulką =D.
H6
H7
Nie ma opisów koncertów. W internecie ich wiele, kto był ten wie co było dobre, a co nie. Warto jechać choćby dla atmosfery.

Heniek 2010 cz.1

Trochę czasu już upłynęło od zakończenia open’era, a na moim blogu nie ma nawet 1 zdjęcia z tego eventu. No cóż praca. Dzisiaj część pierwsza. Może się okazać, że wpisów poświęconych tej edycji będzie mało, a to ze względu na rozładowany akumulator, który non stop zapominałem naładować ;]. Zastanawiałem się czy dodawać wszystkie foty, bo niektóre nadają się na osobny wpis, ale chyba jak ma być openerowo to niech będzie. Jedziemy

H1
Towarzysze podróży, których serdecznie pozdrawiam! Gdyby nie Wy, zapomniałbym biletu na open’era =D (bo oczywiscie odjazd z Krakowa nie może odbyć się normalnie, zawsze coś musi pójść nie tak)
H2
Wiesz dlaczego Częstochowa? Bo się często chowa. HE HE. A ten Pan po prostu czeka na swój pociąg. Każdy w swoją stronę.
H3
A to już poranny widoczek z okna pociągu. Do tego orzeźwiające poranne powietrze i podróż w pociągu jest przyjemniejsza.
H7
Po lewej nasz pociąg, po prawej punkt docelowy – Gdynia Główna. Odcinek pokonany w około 13h. PKP jak zwykle szybkie i niezawodne.
H4
W przedziale nie zabrakło inżyniera (pozdro Bohun), który zatrzymał okno i schłodził wodę 😉
H5
Okolice Trójmiasta
H6
Kolejny Pan czekający na pociąg. Znowu nie na open’era. A szkoda, bo widziałem kilka osób po 60 (na oko) bujających się na koncercie Kings Of Convenience.
H8
Ale w końcu jest. Ulubiony dworzec?
H9
Szybko zebraliśmy się i wpakowaliśmy się w autobus, który miał nas przewieźć na teren festiwalu. Tutaj pierwszy FAIL tegorocznej edycji. Autobusy typu zeszłorocznej 109 nie były darmowe. Minusik Panie Ziółek, bo mało kto o tym wiedział i posypały się mandaciki (miałem jakieś szczęście, bo nie dostałem.). Na zdjęciu kolejka do opaskowni. Całkiem szybko minęła.
H10
Jest i opaska. Brzydkie, szerokie, ale przyzwyczaimy się. Tutaj FAIL numer dwa. Brak smyczy z lajnapem 30 czerwca. Może drukarnia się nie wyrobiła, może z dostawą coś było nie tak, jednak nie było to fajne. Oczywiście później były dostępne, jednak trochę późno, wolałem iść na koncert niż czekać w kolejce po smycz.
H11
Rozbijanie namiotu, kilka fot ekipy, piwo. FAIL numer trzy – brak prądu pod prysznicami przez pewien czas. FAIL numer 4 awaria sieci wodociągowej. Okej każdemy się może zdarzyć, ważne że udało się to naprawić i później było sponio.
Geniusz ekipa, geniusz ludzie, internet ma moc. CHAPmoc.
H12
Ulubione zdjęcie tej edycji opka. Korki 16/10.
h13
Później tradycyjny wypad na plaże, po raz kolejny świetna impreza 😉
H14
I plażowe widoczki, bo zdjęcia z imprezy są zbyt prywatne 😉
H15
H15
Pożegnanie z plażą (takie oficjalne, bo przeciez tam wróciłem :D) i pierwszym dniem. Następnego dnia miały zacząć się koncerty. Podsumować? Świetny dzień, który nie został zepsuty nawet pomimo kilku wpadek organizatorów. Wszystko elegancko, w nocy zimno w namiocie, nad ranem sauna. To są uroki festiwalu. Uroki, za którymi się później tęskni.

PS Przypominam, że możecie być na bierząco z wpisami i dostawać powiadomienia na Facebooku wystarczy kliknąć tutaj FOLLOW