Gdynia czy.

Kontakt z plażą. Jako, że raz nam było za mało, wbiliśmy tam raz jeszcze wieczorem, jak z resztą pół open’era. Niestety zdjęć z tej imprezy pokazywać publicznie nie będę ;D. Mimo wszytsko pozdrowię wszystkich, którzy się tam zjawili. Rano trzeba było wstać, ale co tu robić do godziny 16 (kiedy to bramy festiwalu się otwierają) ? W Gdyni szykował się zlot żaglowców, więc postanowiliśmy to sprawdzić. Tak naprawdę byliśmy głodni, a zlot to tak przy okazji. Dzięki tej małej wycieczce zobaczyliśmy, że Gdynia pełna jest śmiesznych i ciekawych ludzi. Tak, będą ich fotki, ale nie wszystkie na raz :P.


Coś co było widoczne z plaży. Z napisem TKACZ. Jedni mówią, że to torpedownia, drudzy, że torpedownia jest w innym miejscu(calkiem na prawo, ledwo widoczna). Nie wiem co to, ale klimatyczna rzecz. Szkoda, że tak daleko od brzegu, bo chętnie odwiedziłbym to miejsce z aparatem.


Tak prezentował się mniej więcej port w Gdyni. Wszędzie maszty, wszędzie żaglowce. Fajnie i tłoczno.



Port raz jeszcze

Ludzie z Gdyni część pierwsza. Będzie ich więcej. Nie do końca rozumiem ten podpis, no ale ok. Powiedzmy, że jest smieszny. Pan wydawał się całkiem sympatyczny, uśmiechnął się o zdjęcia :).

I tak śmigaliśmy po Gdyni. Następnie powrót na Babie Doły i wyjazd na pierwsze koncerty. A jak one wyglądały? Przeczytacie i zobaczycie w sumie wszędzie. YouTube, Google etc. Krótko mówiąc atmosfera przebiła wszystko.
Do jutra.