Gdynia sześć.

Okazało się, że nie ma miejsca w pociągach na 1 lipca. Spóźniliśmy się trochę z zakupem biletów powrotnych. Decyzja? Wracamy we wtorek rano. Jedynym problemem było przeżycie dodatkowego dnia i nocy. Jak się okazało całkiem ciekawa przygoda to była. Spanie na plaży etc. Ludzie też całkiem przyjaźnie nastawieni :p. Pomimo pewnego pecha wszystko się fajnie wspomina. Wróciłem do domu poparzony przez słońce, troche wygłodniały (narazie mam dość chińskich zupek), z masą przeżyć i ciekawych historii. Za rok jeśli się uda to też pojadę. Też z aparatem!


Gdyńska plaża.

Na koniec dostaliśmy fajny widok.

W sumie ostatni wpis, a ja jakos tak malo piszę. Fot też jakoś mało. Słowo na koniec? Jeśli masz okazję jechać na coś podobnego – jedź nie pożałujesz. Atrakcji więcej niż się można spodziewać ;]. Pozdro dla wszystkich, którzy odwiedzali tą stronę. Mam nadzieję, że będziecie wracać pomimo braków open’erowych wpisów i będziecie czytać i oglądać inne moje wypociny.
PS W sumie jeszcze jakieś foty z tego wypadu mam. Czy się pojawią? Nie wiem, ale zaglądajcie i sprawdzajcie.
Do nastepnego wpisu!