Rodzinne strony – 359/365






































Po pierwsze włączasz ten kawałek. Usłyszałem go siedząc na plaży, leciał z głośników pobliskiego plażowego pubu i zrobił mi wyjazd.









































Idealne zamknięcie kadru. Obrazek tych budynków siedział mi w głowie już od dawna, ale ciągle czegoś brakowało. Dzisiaj chmura zagrała idealnie.

Widok z okna, gruba warstwa szarego powietrza. W Krakowie to samo, ale chyba najgorszy smog jaki widziałem był po drodze w Olkuszu. Obrzydliwe.

























Majówka w Bieszczadach w ramach Tweetupu. Genialny wyjazd, piękni ludzie, piękne widoki, smaczne jedzenie, wspaniałe miejsce, które polecam każdemu. To chyba będzie nowa tradycja 😉

No to jedziemy na open’era :). Zrobiłem wydarzenie na fb o wspólnej podróży i tyle ludzi przyszło : O

TLK wprowadziło obowiązkową rezerwacje miejsc, a że każdy miał gdzie indziej to postanowiliśmy siedzieć gdzie popadnie byle razem 😉

Podróż na open’era musi mieć ciekawe widoki za oknem. Tutaj Warszawa około 4 czy 5 nad ranem.

Ciężko było zasnąć, ale niektórym wychodziło to całkiem nieźle

Po przyjeździe niektórzy byli załamani pogodą. Chłodno, trochę mokro

Nam to nie przeszkadzało 😀

Dzień zerowy jak zwykle minął na tradycyjnym posiedzeniu na plaży, a fotka już z powrotu. Warto zauważyć – ciągle widać trawę

Hipsterzy mieli strach w oczach, bo mogli się ubrudzić!

Strach w oczach

Strach w oczach

Trzeba było wyluzować

iść na żywioł

Albo się hipstersko przygotować

Albo olać Babie doły i wyjechać do centrum

Gdzie błota nie było

Albo zostać na miejscu i pić.

niektórzy jedli i pili w pośpiechu. My też!

Cisza przed burzą

shitstorm

shitstorm

Idziemy na koncert. /komórką

No i się wypogodziło, a błoto zostało /komórką
