Pomarańczowe schody – 50/365

Zaskakujące jest to, jak ciągle napotykam na ciekawe kadry w miejscach, które mijam codziennie.

Zaskakujące jest to, jak ciągle napotykam na ciekawe kadry w miejscach, które mijam codziennie.

Siedzę właśnie w pociągu z Warszawy do Krakowa. Stacja Włoszczowa.

Tkanie to bardzo czasochłonne zajęcie, ale efekt jest super. A to tylko część pracy dyplomowej mojej drugiej połowy.

Za oknem deszcz, więc kombinuję w domu 😉

Dzisiaj już prawie wiosna w powietrzu. Zdjęcie mało wiosenne, ale wpadło mi w oko 🙂


Oto Ania :3, moja druga połowa. poszliśmy dzisiaj na kolacje. Było niesamowicie!

Podczas robienia tego zdjęcia było bardzo zimno!

Nie wiem kto wygrał, ale zdjęcie powstało w ułamku sekundy. Sekundę później kadr by nie istniał, a podoba mi się bardzo.

Kamery, wszędzie kamery!

Ciekawa rzecz, którą sprezentował mi kolega Tomek (dzięki!). Co ciekawe nadal działa. Pochodzi z 1988 roku (ma już 29 lat!), została wyprodukowana przez firmę Tiger i pewnie dostarczała wtedy tyle rozrywki co teraz gogle VR ;). No i ta retro grafika na froncie. Coś pięknego.
PS Zdjęcie zostało wykonane obiektywem o podobnym wieku, Helios z 1987 🙂

Lubię takie klimaty na zdjęciach.

Ostatnio wracam do muzyki, której słuchałem kilka lat temu.

Piękny na obrazku. Po zjedzeniu nie mogłem patrzeć na to zdjęcie. Gdyby ktoś pytał gdzie takie coś – o tutaj

Wracam na ulicę z aparatem, tym razem warszawską.

Oto Batman, przyleciał prosto z aliexpress. A tu w filmowej scenerii ucieka przed wybuchem. Klasyka kina.

Poznajcie Krzysztofa, który jest fryzjerem, artystą, szkoleniowcem, przedsiębiorcą, projektantem i ogólnie fajnym zakręconym gościem, który zapracował na swój sukces. Zobaczcie jak kozacko urządził sobie salon – Fengii

No i mamy dokładnie 31 wpisów. Pełny miesiąc zamknięty i zaczynam kolejny!
Słówko na podsumowanie.
Co można napisać po miesiącu? Przede wszystkim to, że każdemu polecam postawienie sobie podobnego zadania. Codziennie zrobić coś regularnie, bez wymówek, bez względu na wszystko. Nawet ciężko opisać jak takie postanowienie trenuje charakter, ale o tym w innym wpisie.
Każdego dnia brałem ze sobą aparat. Do pracy, w delegacje, na spotkania, do Warszawy, do Częstochowy, na wieś, w góry, do sklepu i cholera wie gdzie jeszcze. Czy mróz, słońce czy smog. Wielokrotnie mi ten aparat przeszkadzał, a ja się zniechęcałem, kilka razy zapomniałem karty pamięci i musiałem się wracać. Pilnować naładowanej baterii (aktualnie od 2 dni nie mogę znaleźć ładowarki). Uważać, żeby go gdzieś nie upuścić. Największy plus jest taki, że na wiele rzeczy patrzę inaczej. Droga do pracy pomimo, że codziennie niemal taka sama, stała się ciekawsza, oczy szukają kadrów, ciekawego światła, głowa myśli o ustawieniach (wszystkie fotki na manualu).
Większość dnia spędzam w biurze, co dodatkowo utrudnia zadanie, szczególnie gdy nadal po 16 jest dosyć ciemno. Cały czas trzeba być czujnym. Tak samo było dzisiaj, kiedy w drodze z pracy wysiadłem na przystanku, aby pójść do sklepu (z grami :D). Po powrocie zauważyłem tego mężczyznę. Chwilę później stał już zupełnie inaczej i był tylko kolejnym gościem czekającym na tramwaj, a na blogu mogłoby pojawić się zupełnie inne zdjęcie.