Bokeh z 6D

IMG_0335

IMG_0498

IMG_0480

IMG_0478

IMG_0257

Zdjęcia o niczym, ale mają to co lubię, pięknie rozmazane tło – bokeh. Takie zalety pełnej klatki :). Więcej już niebawem.

Open'er 2012

1
No to jedziemy na open’era :). Zrobiłem wydarzenie na fb o wspólnej podróży i tyle ludzi przyszło : O


2
TLK wprowadziło obowiązkową rezerwacje miejsc, a że każdy miał gdzie indziej to postanowiliśmy siedzieć gdzie popadnie byle razem 😉


3
Podróż na open’era musi mieć ciekawe widoki za oknem. Tutaj Warszawa około 4 czy 5 nad ranem.


4
Ciężko było zasnąć, ale niektórym wychodziło to całkiem nieźle


5
Po przyjeździe niektórzy byli załamani pogodą. Chłodno, trochę mokro


6
Nam to nie przeszkadzało 😀


6_1
Dzień zerowy jak zwykle minął na tradycyjnym posiedzeniu na plaży, a fotka już z powrotu. Warto zauważyć – ciągle widać trawę


7
Hipsterzy mieli strach w oczach, bo mogli się ubrudzić!


8
Strach w oczach


9
Strach w oczach


9_1
Trzeba było wyluzować


10
iść na żywioł


11
Albo się hipstersko przygotować


12
Albo olać Babie doły i wyjechać do centrum


13
Gdzie błota nie było


14
Albo zostać na miejscu i pić.


15
niektórzy jedli i pili w pośpiechu. My też!


16
Cisza przed burzą


18
shitstorm


19
shitstorm


20
Idziemy na koncert. /komórką


21


No i się wypogodziło, a błoto zostało /komórką

Opek 2011 cz.4

1
Czyli ostatni wpis. Jak widać cały czas okołoopenerowy. Ciężko w sumie o coś innego, kiedy wnoszenie lustra na teren koncertów jest utrudnione.
Przy okazji tego zdjęcia muszę przyznać, że darmowy transport na openerze zasługuje na piątkę. Często, w miarę szybko, bez większych problemów, czasami ciasno, ale to normalka na takim festynie.
2
W oczekiwaniu na autobus. Po raz kolejny nuda (i głód) do godziny 16, a czesto i później, zmusza nas do odwiedzenia centrum.
3
i jedno z moich ulubionych zdjęć tej edycji. Spacer po Gdyni w stronę przegenialnej naleśnikarni. Tego trzeba spróbować osobiście.
4
koktajl do naleśnika
5
Koleżanki z naleśnikarni, które gdzieś zniknęły. Może zaglądają tutaj ;p?
6
No i powrót. Całkiem szybki, bo TYLKO 10h (ha ha). Polecam zakup biletów pkp przez neta, mega wygoda. Aż dziwne, że taki system działa w naszym kraju (prawdopodobnie działa tylko dla pociągów IC)
7
Czas w pociągu wypełniałem muzyką. Warta odnotowania jest logika pkp w numerowaniu wagonów – 22,21,3,6,18,20,15. No i to, że sporo osób miało wykupioną miejscówkę, która nie istniała. Kochane PKP.
8
No i tak skończył się festiwal. Największy, polski, lans i w ogóle. Zmęczony, ale w sumie szczęśliwy. Lineup, który wydawał się słaby okazał się całkiem ciekawy. Jak zwykle wszystkie minusy gdzieś tam się schowały w cieniu atmosfery i ludzi, którzy ją tworzyli. No właśnie, pozdro dla wszystkich, których spotkałem, piłem, bawiłem się itd. w sumie bez Was ten festyn byłby żałosny. Kocham was :D.
Nie byłem świadomy, że zaraz po powrocie będę pakował się na Słowację, na Pohodę. Nie byłem też świadomy, że pokocham ich festiwal, ale o tym w kolejnym odcinku ;).

Opek 2011 cz.3

1
Dzisiaj będzie raczej mniej openerowo, ale też fajnie :D. Na pierwszym zdjeciu randomowi ludzie, którzy zapozowali spontanicznie, kiedy wyciągnąłem aparat. Duży plus :). Chciałem napisać, że troszkę niewygodnie się zrobiło w Gdyni przez remont dworca, ale okej, przeżyjemy i za rok będzie ładniej.
2
SKMki są strasznie popularne w Trójmieście. Dla chętnych były opaski openerowe (za dopłatą), które robiły za bilet podczas openera. Nie wiem ile kosztowały, ale znając AlterArt to był to drogi ficzer.
3
Gdynia to bardzo fajne miasto. Całkiem schludnie tam mają, trolejbusy, ładna muzyczka z głośników na światłach, świetne naleśniki. Była okazja, żeby to wszystko pooglądać, bo do 16 a nawet dłużej na openerze nie ma co robić (nie licząc picia, spania i prysznica).
4
Cała hipsteriada przybywa więc co mini centrum handlowego „Batory”, w którym są dobre lody, płatna toaleta i ochroniarz, który na widok tego, że robię zdjęcia podszedł i powiedział „PLIS NO FOTO HIR”. Posłuchałem go :D. Oczywiście kiedy zaczął padać deszcz to wszystkie pelerynki, kalosze i podobne rzeczy przeciwdeszczowe zostały natychmiast wykupione.
5
A koło CH był ciekawy blok.
6
Były też odwiedziny u Babci M. która była bardzo gościnna i miła. Były ciastka i truskawki! Pozdrawiamy!
7
Później powrót na pole namiotowe i zdjecia wielu japek, których pewnie tu nie pokaże ;). Koncerty, deszcz i inne takie. Do następnego wpisu 😉

Opek 2011 cz.2

1
Poprzednie zdjęcia były krótkim wstępem do openerowej relacji. Kolejny wpis uzupełniam dopiero teraz, ponieważ nie miałem dostępu do neta ;). Wybrałem się, na spontanie, na słowacki festiwal – Bażant Pohoda (ale o nim i porównaniu go do openera znacznie później).
Wracając do naszego polskiego hajnekena – na teren festu przybyłem dosyć wcześnie w środę. Było jeszcze zamknięte, wszyscy chillowali pod drzewkami, popijając piwko, robiąc sobie kanapki, słuchając muzyki i nie tylko. Sympatycznie.

Wejscie na pole otwarto jakoś koło 11. Wszystkie hypstery rzuciły się jak szalone po opaski.
3


4
Ładna publiczność przybywa na tego openera. Po opaskowaniu przyszedł czas na namioty, ogarnięcie się po podróży etc. Co ciekawe, w tym roku pole namiotowe było znacznie większe i nie otrzymaliśmy żadnych wskazówek typu „ciaśnieciaśniej te namioty”. Mieliśmy sporo miejsca, a dojście w nocy do swojego „mieszkanka” nie wymagało skakania pomiędzy linkami, śledziami itp. Dodatkowym smaczkiem były darmowe prysznice z niekończącą się ciepłą wodą. Znajdowały się one na polu C (czyli daleko). Większość o tym nie wiedziała i korzystała z podobnych, ale płatnych po 3zł. Nie do końca ma to sens, no ale przecież to opener. Środowa pogoda prawie za milion dolców, więc zgodnie z tradycją wybraliśmy się na plażę
5
Ból stóp to jeden z headlinerów tej edycji. Plażę tego dnia odwiedziłem chyba 3 razy. A na całym wyjeździe zrobiłem milion kilometrów pieszo. Dosłownie.
6
Plaża w wydaniu 2011 to jedno słowo – chillout. Ktoś wie jaka była woda?
7


8
Ładna publiczność.
9
Ładny piasek
10 Romantyczne kizimizi
11
Mniej romantycznie. ProTip #1 – nie kupujcie wódki o nazwie vodka.pl. TO JEST DRAMAT. ProTip #2 – blokersi z Gdyni wolą Arkę Gdynia, a nie Lechię Gdańsk, pamiętaj o tym.
12


13
Następnie przyszedł czas na spanie (jak zwykle gdzieś nad ranem). Jak później się okazało, środa była najlepszym pogodowo dniem (i co z tego?). Deszcz i tak miał swój urok na koncertach :).